Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2019

Nocnym pociągiem aż na koniec świata

Znowu wracają stare problemy. Boję się zasnąć. Pomimo zmęczenia przeglądam telefon kradnąc sobie cenne minuty snu. Za to rano nie mam motywacji żeby wstać. Przeciągam to do ostatniej chwili. Później biegam po domu jak szalona, wskakuje do samochodu lekko spóźniona i gnam peugeotem ile mogę (No wiadomo, fabryka cudu tam nie dała). I obiecuje sobie, że nie będę robić sobie więcej takiej krzywdy. Ale później schemat znowu się powtarza... Mam w sobie jakiś niepokój. Napięcie które spina mięśnie, nie pozwala odpocząć, nie pozwala działać. Osadza się miękką ciężkością w żołądku. Wysciela gardło. I szepcze do ucha "byle do piątku". Ale ten piątek zmienia się zaraz w poniedziałek, jak w złym śnie. I czasem łapie powietrze jakbym wynurzała się spod wody. Nie mam ochoty żeby mieć siłę do działania. Chciałabym przeleżeć ile się da... Rozmawiałam dziś o przyjaźni. Dużo o niej myślę. Trochę się ze mnie dziś wylało. A potem nagle zrobiło mi się głupio, że mam czelność oczekiwać czegoś ...

Pomieszanie z poplątaniem

Byłam u ginekologa. Wreszcie. Bo już byłam 100% pewna, że mam raka. Wiadomka... I nawet mój ginekolog potwierdza, że mam jakąś biologicznie zaprogramowaną skłonność do sprawiania sobie więcej bólu niż jest to koniecznie potrzebne. Lekarz miał na myśli, że podczas okresu mój (jakże genialny) organizm wysyła do układu nerwowego bodźce o dużo silniejszym bólu, nie jest on faktycznie. "Taka moja uroda". Mam poczucie, że ta nadinterpretacja bólu nie ogranicza się tylko do menstruacji. Te słowa otworzyły we mnie pewne klapki, które wydawały się zamknięte. I tak oto karuzela śmiechu zaczyna się od nowa... Znowu jestem brzydka, głupia i nie warta uwagi. Znowu grunt ucieka mi spod nóg. Znów jest za mało tlenu w powietrzu. Pamiętam jak mając 16 lat usłyszałam od koleżanki, która mi mega imponowała- "słuchaj, świat nie kręci się w okół Ciebie. Ludzie nie żyją po to, aby każdy gest kierować przeciwko Tobie". Przyznam, że to było dla mnie przełomowe odkrycie. Naprawdę, c...