stopień samotności jaki nas spotyka w tłumie każdego dnia jest zadziwiający

Gdy czytałam mojego ukochanego "Małego księcia" po raz pierwszy tylko wydawało mi się, że rozumiem, że "wśród ludzi również bywa się samotnym". Między tą lekturą, a świadomością tego fakty upłynęło naprawdę sporo czasu. Potrzeba bycia z kimś lub bycia samemu jest zazwyczaj bardzo niewdzięczna. Na dzikiej imprezie można jednocześnie pragnąć być samemu jak i czuć się samemu. A siedząc przy obiedzie z bliską osobą, czuć jak na pustyni.

Podobno Amerykanie, ale nie tylko, torturują ludzi umieszczając ich w pewnego rodzaju antysensorycznej skrzyni. Polega to na tym, że jest tam idealnie ciemno (zmysł wzroku), a ścianki są tak wygłuszone, że delikwent zaczyna słyszeć bicie swego serca. Niektórzy twierdzą, że ludzie zaczynają słyszeć szum krwi w swoich żyłach (zmysł słuchu). Czyni się również pewien rodzaj próżni, który eliminuje zmysł dotyku, ale szczegółów tej procedury nie znam. Po co to wszystko? Mózg, który w normalnej sytuacji jest atakowany ogromem bodźców, nagle przestaje dostawać wszelkie te informacje. Oczywiście dochodzi strach i adrenalina. I nasza głowa zaczyna wariować.

Czy to nie jest pewnego rodzaju definicja samotności? Oczywiście metaforyczna. Ale za każdym razem, gdy łapie mnie ta samotność, ten jej specyficzny rodzaj "samotności we dwoje", jak niektórzy ją nazywają - wtedy zawsze myślę o tej skrzynce. To jest takie emocjonalne odcięcie się, zamknięcie w szklanym boxie. Zniekształca to co widzisz, co słyszysz, co czujesz. Zaczyna brakować tlenu, wzrasta tętno, mózg zaczyna panikować. Dlatego tak wiele osób wybiera znieczulenia. Lub obce objęcia

No i współcześnie mamy jeszcze alternatywę, ten drugi świat. Za niebieskim ekranem, w którym każdy może być kim chce i znaleźć każdego kogo szuka. Aby być jeszcze bardziej samotnym

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Upadek.

Pomieszanie z poplątaniem

zanikanie